Sołtys z powołania

Sołtys z powołania

11 marca był Dniem Sołtysa. Z tej okazji postanowiliśmy przybliżyć Wam sylwetkę jednego z

11 marca był Dniem Sołtysa. Z tej okazji postanowiliśmy przybliżyć Wam sylwetkę jednego z naszych sołtysów. Wybór nie bez powodu padł na pana Tadeusza Łysiaka, sołtysa wsi Wysoczka – Żegowo – Wygoda, którego cechuje ogromne zaangażowanie i bogate doświadczenie. Sam wywiad trwał 45 minut, spisanie go zajęło 8 obszernych stron, do tego kolejne 2 godziny sympatycznych rozmów przy herbacie. I wiecie, co jest najlepsze? Jest to skromny człowiek, który mówi po prostu o tym, co robi. O jego licznych odznaczeniach dowiedzieliśmy się od małżonki, która zaprezentowała nam nie małe skarby! Wśród licznych odznaczeń, medali i podziękowań znalazły się również te od Marszałka Województwa Wielkopolskiego czy Wojewody Wielkopolskiego. Prawdziwą perełką był jednak srebrny krzyż zasługi wręczony w 2002 r. przez Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej Aleksandra Kwaśniewskiego. Chcecie wiedzieć więcej? Przestawiamy Wam Sołtysa, dla którego ta funkcja oprócz dodatkowych obowiązków, daje niesamowitą satysfakcję.

Od ilu lat jest pan sołtysem?

W tej chwili minęło siedem lat, ósmy rok się rozpoczął.

Przybliżmy pracę sołtysa – czym sołtys się zajmuje?

Sołtys zajmuje się wszystkim. Powinien, przynajmniej ja próbuję robić to w swoich działaniach, jednoczyć wieś i zawsze żyć wszystkimi problemami. Przede wszystkim rozmawiać z ludźmi, ale też ich słuchać. To jest istotne, ważne. Nie ma spraw, których nie powinien wiedzieć, nie powinien się zająć. Różne rzeczy dzieją się na wsiach, chociażby nie raz wyłączenie prądu czy brak oświetlenia na ulicy – to zdarza się bardzo często. Dziury w chodniku czy w jezdni – to też są problemy, które musi załatwić. Nie ukrywam, że również problemy związane z życiem niektórych mieszkańców. Sołtys ma pewne obowiązki, powinien zgłaszać takie problemy i próbować pomóc.

Dlaczego pan zdecydował się objąć tę funkcję. Jakie były pana motywacje?

Od zawsze byłem w radzie sołeckiej i zawsze powtarzałem: dopóki będę radnym w radzie gminy, nie będę sołtysem. Tak się zdarzyło, że jedną kadencję wystartowałem do rady powiatu i trochę głosów mi zabrakło. Mieszkańcy stwierdzili, że się teraz nie wymigam i muszę zostać sołtysem. I tak to po prostu wyszło.

Niech pan opowie o swojej wsi – jaka jest, ilu liczy mieszkańców?

Moje sołectwo ma trzy miejscowości. Wysoczka – największa miejscowość, ma około 180 mieszkańców, Żegowo – niecałych 100 i najszybciej rozwijającą się wsią jest Wygoda, która ma w tej chwili około 50 mieszkańców.

Z jakimi problemami spotyka się wieś?

Oj, z bardzo różnymi. Drogi, co w tym roku szczególnie było widoczne. Ten problem jest wszędzie. Ja zawsze dbałem o drogi. Powiedziałbym, że mieliśmy najlepsze drogi w gminie. Niestety ubiegły rok pokazał, że drogi gruntowe są dużym problemem – poprzez ilość opadów jaka była i transport jaki się nimi przemieszczał. A jesienią niestety było tyle opadów, że te drogi zostały praktycznie zniszczone. Trudno będzie na wiosnę doprowadzić je do porządku. Tu liczymy na wsparcie Urzędu, bo nie da się ukryć, że wieś nie ma równiarek, nie ma walcy. Natomiast z rady sołeckiej też przeznaczamy na drogi pewne środki, bo znamy swoje potrzeby. W tegorocznym budżecie mamy przewidziane 9 tys. zł na zakup tłucznia, bo musimy zrobić część drogi od Żegowa do drogi nr 307.

Jak jest z tym wsparciem urzędu, bo na zebraniach wiejskich słyszy się różne głosy. Jest wsparcie, nie ma wsparcia?

Jeżeli ktoś podchodzi do sprawy tak, że też chce dać od siebie coś, to idzie łatwiej to wsparcie dostać. Ja na własnym przykładzie powiem, że mieszkańcy Wygody zwrócili się do mnie z prośbą, bo na ul. Słonecznej mieli problem z dojazdem do nowo powstałych budynków. Zrobiliśmy to w ten sposób, że mieszkańcy zakupili tłuczeń, a gmina nam pomogła dając równiarkę i walec. Idzie to zrobić, tylko trzeba też trochę dać od siebie. Nie da się wszystkiego zrobić. Tak się składa, że jestem już wiele lat radnym. Wiem, jak wygląda budżet. Wiem, jakie są problemy. Wiem, jakie drogi są w gminie. Nie patrzę tylko przez pryzmat własnego sołectwa. Wiem, jakie są potrzeby. Dlatego uważam, że jeżeli damy coś od siebie, to wtedy łatwiej jest coś zrobić.

Czyli nie tylko oczekiwać, ale też dać coś od siebie?

Dokładnie tak!

Czy udało się coś zmienić na lepsze w pana wsi?

Myślę, że dużo. Przede wszystkim od dwóch lat mamy nowy plac zabaw. Zawsze je mieliśmy, ale odkąd zostałem sołtysem od zawsze zabiegałem, żeby w większym stopniu było to bardziej dostępne, bardziej potrzebne. W tej chwili mamy plac zabaw dla dzieciaków, ale również jest siłownia letnia, czyli jest coś również dla dorosłych, o co zabiegałem dość długo. Nawet na tę inwestycję przeznaczyliśmy część środków z naszego sołectwa, ponad 20 tys. zł. Mamy salę wiejską i tam też często się spotykamy. Postawiłem sobie za cel, żeby ta sala zaczęła bardziej tętnić życiem. Staramy się robić różne rzeczy dla mieszkańców, chociażby w ostatnim czasie, takie tradycyjne nasze imprezy – coroczne spotkanie opłatkowe dla emerytów, rencistów, gospodyń, rady sołeckiej. Zawsze organizujemy ferie dla dzieciaków, przez przynajmniej trzy dni robimy dla nich zajęcia.

Balik dla dzieci też był…

Balik jest co roku, to jest już nasza tradycja. Co roku jest też ognisko. Poprzednie lata robiliśmy np. turniej ping ponga, dzieciaki uczyły się piec. Po to mamy gospodarza sali, żeby wychodził z jakąś propozycją dla dzieciaków – pani stara się być aktywna i wychodzi z własną inicjatywą. Od paru lat robimy pokaz decupage – to jest z kolei dla wszystkich, dla dzieciaków i dla dorosłych. To też integruje i cieszy się dużym powodzeniem.

Imprezy dla dzieci – jak tutaj wygląda frekwencja?

Jeżeli są zdrowe to tak. W tym roku na baliku było 36 dzieci. Powinno być więcej, ale okres zimowy ma to do siebie, że dzieciaki chorują albo wyjechały z rodzicami. Jeśli chodzi o balik to każdego roku zatrudniamy inną animatorkę. Uważam, że jest to potrzebne, bo dzieciaki też muszą mieć swój dzień. Wprowadziłem taki zwyczaj, że na wszystkie wydarzenia roznoszę zaproszenia mieszkańcom. Kiedyś spotkałem się z takim czymś, że starsze panie z Wysoczki (to było bodajże 2 stycznia, a 6 stycznia robimy spotkanie) powiedziały: „no tak właśnie myślałyśmy, sołtys tak długo nie przyszedł, czyżby nie było spotkania opłatkowego”. Czekają na to i to jest dobre, to cieszy. Jednak warto to robić. I to samo jest z dziećmi, bo jeżeli odwiedzam ludzi, poświęcam czas, to przynosi potem efekty. Ogłoszenia są również na stronie internetowej i w gablotach, ale nie wszyscy czytają. Dlatego uważam, że jeżeli dostarczy się zaproszenie to jest frekwencja większa. Jak coś robić i przyjdzie tylko kilka osób, to tej satysfakcji nie ma. W tym roku mieliśmy ognisko połączone z przejazdami zaprzęgami konnymi. Ten pomysł był trafiony w dziesiątkę. Nigdy tego nie robiliśmy w takim połączeniu, a w tym roku jedno to pogoda nam dopisała, a drugie to było tak duże zainteresowanie, przewinęło się około 90-100 ludzi. Na nasze warunki to jest naprawdę bardzo dużo. Udało mi się dogadać z hodowcami koni, bo nie ukrywam, że wspieramy też ich inicjatywę – Wielką Otuską. Współpraca jest ważna i tak trzeba robić, bo inaczej nie zrobi się nic.

Czy napotkał się pan na jakieś trudności w swojej pracy?

Zawsze są trudności. Są różne czynności, ludzie mają różne pomysły. Zresztą była pani na zebraniu i słyszała, że był problem z jedną drogą – załatwiłem środki z powiatu, a wnioski były takie, że lepiej było jej nie remontować. Nigdy nie zadowoli się wszystkich, ale tym się nie zrażam, bo uważam, że drogi powinny być zrobione i nie powinno być żadnej dyskusji na ten temat.

Muszę pana zapytać o korzenie, pochodzi pan z którejś z tych wsi?

Tutaj z tej, z Żegowa. Mieszkam tu od dziecka.

Jak ta wieś zmieniała się na przestrzeni lat?

Żegowo akurat nie rozwijało się tak mocno, nie przybyło dużo budynków. Wypiękniało, to na pewno, aczkolwiek nie rozwija się. W naszym rejonie i w gminie Buk najszybciej rozwijającą się wsią jest chyba Wygoda. Tam bardzo dużo domów przybyło. Wyszliśmy z taką inicjatywą w zeszłym roku we wrześniu, zrobiliśmy ognisko integracyjne na Wygodzie. To było dla tych mieszkańców, bo co niektórzy stwierdzili, że się nie znają. Byłem zaskoczony obecnością. Wszyscy nie przyszli, bo to nigdy nie jest tak, żeby wszyscy byli, ale przede wszystkim było dużo dzieciaków. Ta wieś się zmienia. Zmienia się też charakter wsi. Kilkanaście czy kilkadziesiąt lat wstecz, w każdym gospodarstwie każdy trzymał jakieś zwierzęta. Dzisiaj tych zwierząt jest coraz mniej. Wieś nie jest już typową wsią rolniczą. Bardziej wsią, gdzie nie mieszkają tylko rolnicy, tylko też osoby, które dojeżdżają codziennie do pracy. Mamy też osoby, które przeprowadziły się z Poznania i mówią, że są zadowoleni. Bardziej im się podoba jak w mieście. Oczywiście, brakuje nam pewnych rzeczy. Brakuje kanalizacji, którą bardzo chcielibyśmy mieć. Poza tym chodniki, tu w Żegowie nie są w najlepszym stanie. Rozmawiałem na ostatniej sesji ze starostą poznańskim, uświadomił mi, że w tym roku nie da rady. Zobaczymy na drugi rok, będziemy myśleć nad tym, co zrobić.

Wieś się zmienia, a zmieniają się oczekiwania mieszkańców?

Oczywiście, że się zmieniają. Dzisiaj wszyscy o wszystkim wiedzą, bo wyczytają w Internecie, że im się należy. I powiem szczerze, że najbardziej mnie zastanawiają ci ludzie, którzy korzystają z opieki społecznej. Oni dokładnie wiedzą, co im się dokładnie należy, jakie mają mieć profity, co muszą dostać. I tu nie ma dyskusji czy powinni dostać czy nie. Fakt jest taki, że oni muszą dostać. Mogę dużo na ten temat powiedzieć, bo przez pięć lat zajmowałem się wydawaniem żywności unijnej w naszej gminie. Przerabiałem ten temat dość dogłębnie, tych ludzi znałem wszystkich. Problemem tutaj było też wykorzystanie tej żywności. Jeżeli wyrzucało się to, co się dostało – to powiem, że to bolało. Będąc za to odpowiedzialny, starałem się jej pozyskać z banku żywności jak najwięcej. Rocznie mieliśmy 33-34 tony żywności. A tu się okazało, że niektórzy nie potrafili tego uszanować.

Czy sołtys jest liderem, który integruje lokalną społeczność?

Dokładnie. Taka jest rola sołtysa, ale sołtys sam też nic nie zrobi, więc musi mieć swoich ludzi. Z reguły w każdej wsi, czy w każdym sołectwie działają jakieś organizacje społeczne. Jeżeli potrafi z tymi organizacjami rozmawiać, potrafi z nimi współpracować, to na bazie tego powinno się coś dać zrobić. Robimy wiele rzeczy przy wsparciu Koła Gospodyń, które jest bardzo aktywne, rady sołeckiej oraz Kółka Rolniczego. Gdybym się nie dogadał z tymi ludźmi, to sam też mógłbym „poliderować”, ale niewiele bym zrobił.

Jak widzi pan swoją wieś za kilka lat?

Na pewno widzę zmiany. Oczekujemy kanalizacji, bo to jest nam bardzo potrzebne. I oczywiście chodniki. Był taki czas, że wieś się zestarzała. W tej chwili widać, że wieś się odmładza, bo jednak ludzie młodzi zostają na wsi. Niekoniecznie prowadzą gospodarstwo, bo tych gospodarstw jest coraz mniej. Ale część młodzieży zostaje na wsi i to jest duży plus. Niestety był taki czas, że młodzi ludzie wyjeżdżali do pracy – u nas w Polsce albo za granicę. Teraz jest trochę inny trend.

Zapytam o kwestię wydatkowania środków w ramach funduszu sołeckiego – czy uważa pan, że jest to skuteczne narzędzie i czy daje mieszkańcom poczucie, że mają wpływ na wydatki w gminie?

Zacznijmy od tego, że my nie mamy funduszu sołeckiego, mamy odpis z podatku rolnego. Dla nas jest to korzystniejsze. Wiele razy rozmawiałem na temat tego, że ten fundusz sołecki mógłby być wydawany inaczej. Dla mnie nieporozumieniem jest, że (przynajmniej ja tak twierdzę, ale też wielu sołtysów), że my musimy budżet sztywno zaplanować we wrześniu na następny rok i zmian w nim nie może być. Musimy te pieniądze wydać. Korzystając z odpisu podatku rolnego, zdecydowanie inaczej zarządzamy środkami. Powiem na własnym przykładzie. Oszczędności z ubiegłego roku zostało 14,5 tys. zł. Te pieniądze wykorzystamy w tym roku, ale nie muszę wydawać wszystkich pieniędzy. Mamy pewne plany, co chcemy zrobić, ale czy to się uda – nie wiem. Mając fundusz sołecki musielibyśmy na siłę je wydać, bo te pieniądze utracilibyśmy bezpowrotnie. A mając odpis z podatku rolnego, możemy je wykorzystać w tym roku. W tym roku będziemy mieli około 31 tys. zł środków w budżecie sołectwa. Za te pieniądze da się już coś zrobić.

Każde sołectwo może zdecydować, w jaki sposób chce te środki wydawać?

W naszej gminie jest tylko jedno sołectwo, które korzysta z funduszu sołeckiego – mianowicie Niepruszewo. Dla nich jest to o wiele bardziej korzystne. Niepruszewo ma bardzo mały odpis z podatku rolnego, natomiast fundusz sołecki ma dużo większy. Pozostałe wsie mają odwrotnie. U mnie pewnie byłoby już teraz podobnie, ale nadal uważam, że jeżeli możemy te pieniądze wykorzystać w dogodnym momencie, to jest to korzystniejsze. Tak jak mówiłem – jednorazowo zainwestowaliśmy ponad 20 tys. zł w plac zabaw, a pieniędzy z odpisu mamy co roku około 17-18 tys. zł. Gdybyśmy nie mieli oszczędności do wykorzystania byłoby trudno go zrealizować.

 

Dużo się w pana sołectwie dzieje. Macie stronę internetową, która jest aktualna. Kto wpadł na taki pomysł i jaka była reakcja mieszkańców?

Powiem tak, wielu mieszkańców było zdziwionych, że chcemy stronę. Jej pomysłodawcą był pan Roman Wieczorek. Wynajęliśmy firmę, która nam założyła stronę, płacimy co roku jakieś pieniążki, za jej utrzymanie wychodzi około 700 zł rocznie. Uważam jednak, że jest to potrzebne. Dzisiaj dużo ludzi młodych korzysta z Internetu i tak jak pani wie na swoim przykładzie, wchodząc na nią zobaczyła pani co się u nas dzieje. I dla wielu to jest źródło informacji.

Jak wygląda współpraca pomiędzy sołectwami? Wiem, że pomaga pan innym sołectwom, mam na myśli Pawłówko.

Akurat Pawłówko to jest inna sprawa, bo to mój okręg wyborczy, jako radnego. Ale współpracuję z sołtysami – z Pawłówkiem, Wiktorowem i z Wielką Wsią. Chociażby w ten sposób, że corocznie organizuję wyjazd dla mieszkańców, dla trzech sołectw.

Jest współpraca, a rywalizacja?

Bo ja wiem czy rywalizacja? Pewnie każdy uważa, że trzeba trochę rywalizować, żeby to sołectwo było lepsze niż inne, ale ja tak tego nie odczuwam. Owszem, pewnie każdy chce wypaść najlepiej. Jednak to nie jest tak, że muszę być lepszy. Robię to, co do mnie należy. Robię to, co uważam, że jest najlepsze dla mojego sołectwa. To wszystko zależy od sołtysów, jak się angażują.

Należy zaznaczyć, że jest pan jednocześnie radnym. Jak te wszystkie funkcje pan godzi razem?

Akurat funkcja radnego i sołtysa to jest dość podobna funkcja, bo tu chodzi o interesy swojego środowiska.

A czy bycie sołtysem pomaga w byciu radnym? I odwrotnie?

Bycie radnym pomaga. Może większa siła przebicia w radzie gminy, jeżeli chodzi o inwestycje, aczkolwiek to niekoniecznie zawsze tak jest. Z reguły to trochę pomaga, odwrotnie też. Mimo wszystko, bo człowiek bywa na sesjach (normalnie sołtys też bywa na sesjach), ale na komisjach czy tak jak ja w moim przypadku jestem bardzo często w urzędzie, więc o wszystkich rzeczach wiem w miarę wcześnie. W związku z tym wcześniej mogę się do czegoś przygotować. To nie są jedyne funkcje, które pełnię.

Jest pan prezesem Gminnego Związku Rolników, Kółek i Organizacji Rolniczych.

Nie tylko, jestem również szefem komisji rewizyjnej w Wojewódzkim Związku w Poznaniu, gdzie w tej chwili jest nazwa zmianiona na Poznański Okręgowy Związek – tam jestem też od 20 lat we władzach.

I wspiera pan też naszych lokalnych rolników, organizuje pan szkolenia.

Tak! 6 marca było szkolenie, było obecnych 118 rolników, w tym tylko 2-3 osoby spoza naszej gminy.

Jest pan również organizatorem turniejów Kół Gospodyń Wiejskich. Coś więcej na ten temat?

Turniej odbył się po raz 10, był to turniej jubileuszowy. Co prawda pomysłodawcą tego turnieju nie byłem, to od razu mówię – pierwszy turniej zorganizował już śp. Adam Zawieja. On był inicjatorem i pomysłodawcą. Później dogadaliśmy się, że będziemy to kontynuować jako Gminny Związek i tak zostało to przejęte. Startują wszystkie Koła Gospodyń z gminy Buk. Do tego starują sołtysi albo prezesi, bo jedna konkurencja jest przewidziana dla nich.

Tyle funkcji, a kim pan jest z zawodu?

Z zawodu jestem rolnikiem. Prowadzę gospodarstwo rolne, mam prawie 15 hektarów. Jeśli chodzi o gospodarstwo to nie odstaję od sąsiadów. Choć wiadomo, że to wszystko odbywa się kosztem czasu własnego, w szczególności czasu dla rodziny.

Czy jest coś jeszcze, o czym nie wspomnieliśmy?

Wspomnę chociażby, że jestem od kilku kadencji przewodniczącym rady nadzorczej Spółdzielni Kółek Rolniczych w Buku. Jest to jedyna działająca spółdzielnia, która pozostała na naszym terenie.

Czy będzie pan w kolejnych wyborach startował do rady gminy?

Nie, zdecydowanie nie. To już nie jest to, co było kiedyś. Nie przynosi mi to tyle satysfakcji, co wcześniej. Mam nieraz trochę inne pomysły i z radnymi nie możemy się dogadać, w związku z tym odpuściłem. Nie angażuję się tak, jak się angażowałem w poprzednich kadencjach. Zajmowałem się wieloma rzeczami, ale powiedziałem – teraz już starczy, są inne pomysły.

A funkcję sołtysa będzie pan dalej pełnił?

Jak mnie mieszkańcy wybiorą to myślę, że tak. To jest taka funkcja, która daje pewne obowiązki, ale też satysfakcję. Jeżeli człowiek coś zrobi, to mieszkańcy potrafią to docenić. I to jest ważne.

Czego życzy pan swojej wsi, ale też całej gminie?

Przede wszystkim trochę spokoju. Trochę umiaru w tzw. „chciejstwie”, bo nie da się zaspokoić wszystkich potrzeb. Te wszystkie żądania, słowa krytyki – „czemu nie zrobiona ta droga albo czemu zrobiona tam, a nie tu”. Owszem, ja też nieraz odnoszę się krytycznie do niektórych decyzji, ale zawsze patrzę perspektywicznie. A czego życzyć mieszkańcom? Żeby nam się żyło trochę lepiej. Bezrobocia już nie mamy. Kto dzisiaj chce pracować, ten pracuje. Tego nie potrzeba życzyć, bo jest. A poza tym tych inwestycji troszeczkę więcej i więcej pozyskania środków, aczkolwiek jest trudno. Trzeba być realistą – zrobi się, ale spokojnie, dlatego tego spokoju wszystkim życzę.

Jak Wy oceniacie sołtysa wsi Wysoczka – Żegowo – Wygoda? Dla nas jest to osoba, która może poszczycić się bogatym doświadczeniem, ogromnym zaangażowaniem i niekończącymi się pomysłami! I właśnie takiego włodarza życzymy każdej wsi i gminie! Panu Tadeuszowi Łysiakowi dziękujemy za wywiad i poświęcony czas. A o tym co dzieje się w jego sołectwie będziemy Was z dużą przyjemnością informować!

Monika
ADMINISTRATOR
PROFILE

Najnowsze artykuły

Co ciekawego na ekranie

REPERTUAR

Powietrze w gminie