Potencjał gminy to potencjał jej mieszkańców

Potencjał gminy to potencjał jej mieszkańców

Nie można przekreślać wszystkich dokonań poprzedników, ale w Buku potrzebne jest nowe spojrzenie na

Nie można przekreślać wszystkich dokonań poprzedników, ale w Buku potrzebne jest nowe spojrzenie na rozwój gminy. O tym, za co lubi Buk, za co ceni jej mieszkańców, w czym upatruje szans na jej rozwój i co jest „Kluczem do przyszłości” rozmawiamy z Pawłem Adamem – kandydatem na burmistrza.

Za co najbardziej lubi Pan Buk?

Buk to mój dom, tutaj się wychowałem, tutaj mieszka moja najbliższa rodzina i tutaj z żoną wychowujemy nasze dzieci. Jestem silnie związany z najbliższym otoczeniem, dlatego Buk to miejsce, gdzie czuję się po prostu najlepiej. Większość moich znajomych to Bukowianie, z którymi utrzymuję stały kontakt – praktycznie odkąd tylko pamiętam. Więc ze względów osobistych jest mi to najbliższe miejsce. Ale jeśli mam wskazać, za co najbardziej lubię Buk – przede wszystkim za ludzi, którzy tu mieszkają. Mieszkańcy Buku i okolicznych wsi mają mnóstwo energii i to właśnie dzięki nim ta gmina ma potencjał do rozwoju.

Gmina to oprócz potencjału mieszkańców, potencjał innego rodzaju. Jakie szanse Buk wykorzystał, a jakie zmarnował w ostatnich latach?

To zawsze trudne, by oceniać miniony czas i decyzje, jakie zapadały w przeszłości. Dziś bowiem z perspektywy czasu wiemy już znacznie więcej. Uważam przede wszystkim, że Buk mógł w większym stopniu pozyskać środki finansowe na realizację przedsięwzięć inwestycyjnych. Niestety zdarzało się, że w wyniku własnych błędów i źle przygotowanych projektów – szanse na dodatkowe środki odeszły w zapomnienie. Oczywiście trzeba też powiedzieć, że wiele rzeczy udało się zrobić, zarówno w zakresie inwestycji, jak również innych projektów społeczno-edukacyjnych. Myślę jednak, że ciągle nie wykorzystaliśmy potencjału związanego z bliskością węzła autostradowego oraz parku przemysłowego. Również pozostaje kwestia zagospodarowania terenu wokół jeziora Niepruszewskiego tak, by stało się oazą spokoju i miejscem wypoczynku dla naszych mieszkańców. Minionego czasu i straconych szans nikt nam już nie wróci, ale trzeba się solidnie przygotować do nowej unijnej perspektywy finansowej na lata 2021-2027. My musimy być zorganizowani dużo wcześniej – przemyśleć, zaplanować i opracować projekty, a następnie poszukiwać na nie finansowania, a nie pisać projekty pod konkretne finansowanie. To nie jest właściwy tok działania. By skutecznie sięgać po zewnętrzne finansowanie, trzeba działać metodycznie w perspektywie długoletniej, a nie krótkoterminowej. Tak zamierzam prowadzić politykę rozwojową w Gminie Buk.

W ostatnich tygodniach spotyka się Pan z mieszkańcami, prezentuje swój punkt widzenia, ale też ich słucha. O czym mówią podczas spotkań, czego najbardziej brakuje im w gminie Buk?

Ja spotykam się z mieszkańcami już od dawna. Przygotowując swój program wyborczy i budując listę kandydatów na radnych przeprowadziłem dziesiątki rozmów z mieszkańcami, sołtysami oraz radnymi. Starałem się pozyskać jak najwięcej informacji. W ostatnich dniach natomiast faktycznie organizujemy oficjalne spotkania, w których uczestniczę wraz z kandydatami na radnych. Przedstawiamy nasze propozycje, ale przede wszystkim wsłuchujemy się w głos mieszkańców. A zgłaszają oni mnóstwo postulatów, od tych drobnych dotyczących życia codziennego, po te inwestycyjne, które wymagają wieloletniego planowania. Odnoszę takie wrażenie, że przez lata w Buku nikt z nimi nie rozmawiał, nie pytał o problemy, oczekiwania, dylematy. Wydaje się również, że podejmowane decyzje nie były z nimi konsultowane – nawet takie drobne – jak chociażby kolejność działań. Co jest priorytetem dla mieszkańców konkretnej wsi – budowa drogi czy remont świetlicy. Przecież te inwestycje muszą spełniać oczekiwania nas – mieszkańców, a nie być wypadkową odgórnych decyzji. Zamierzam diametralnie zmienić sposób podejmowania decyzji w gminie tak, by stanowiły one odpowiedź na realne zapotrzebowanie mieszkańców. Wiem, że jest to możliwe – pokazują to doświadczenia sąsiednich gmin. W Buku też damy radę, bo kluczem do przyszłości jest realny dialog z mieszkańcami.

Gdyby przyszło Panu konstruować budżet na 2020 r. (projekt na rok 2019 będzie autorstwa dzisiejszych władz), jakie duże (i mniejsze) inwestycje miałyby się w nim znaleźć?

Rzeczywiście w samorządzie jest tak, że w roku wyborczym nowy włodarz gminy obejmując urząd dostaje do realizacji projekt budżetu przygotowany przez jego poprzednika. Można jednak wprowadzić w budżecie istotne zmiany, szczególnie w zakresie inwestycji i projektów długoterminowych. Dziś trudno mi się odnieść do założeń na rok 2019, a tym bardziej wyrokować co będzie już możliwe w roku 2020. W swoim programie wyborczym zawarłem jednak kilka priorytetów, które w wydłużonej pięcioletniej kadencji będę chciał zrealizować. Z dużych rzeczy to na pewno kontynuacja realizacji projektu punktu przesiadkowego, remonty i modernizacja dróg gminnych, powiatowych oraz wojewódzkich na terenie naszej gminy, uruchomienie żłobka, wsparcie placówek oświatowych. Z całą pewnością będę chciał budować sieć kanalizacyjną w poszczególnych sołectwach – to jest zadanie nie na kadencję ale na dekadę. W zakresie rekreacji będę stawiał na zagospodarowanie terenu wokół jeziora w Niepruszewie oraz budowę ścieżek pieszo-rowerowych na terenie naszej gminy, tak by mieszkańcy mieli możliwość aktywnie spędzać czas. I tak mógłbym wymieniać jeszcze długo. Ważne jest jednak to, by mierzyć siły na zamiary. By poważnie planować budżet na rok 2019 i 2020 muszę mieć wgląd do finansów gminy i przeprowadzić szereg rozmów z pracownikami magistratu tak, by plany i projekty opierać na realiach, a nie wyobrażeniach. Ja twardo stąpam po ziemi i wiem jakie są budżetowe realia, bo od kilku lat pracuję w samorządzie na poziomie województwa. Wiem jednak, że rozsądna polityka inwestycyjna i finansowa przynosi wymierne efekty. W Buku może być podobnie.

Jeśli zostanie Pan burmistrzem, to maksymalnie na 10 lat. Jak za te 10 lat miałby wyglądać Buk?

Zamierzam zmienić sposób zarządzania gminą. Do tej pory funkcjonował u nas model silnej władzy burmistrza. Ja chciałbym to zmienić na model partycypacyjny, w którym Burmistrz będzie pełnił rolę służebną wobec mieszkańców, a wspierać go w tym będzie Rada Miasta i współpracownicy Urzędu. Warto pamiętać, że słowo ADMINISTRACJA oznacza – zarządzanie i służbę.

Za 10 lat chciałbym móc spojrzeć w lustro i powiedzieć: udało się nam wspólnie stworzyć w mieście przestrzeń przyjazną do życia, pracy, rozwoju i rekreacji – miejsce, gdzie powstaną nowe i dobrze płatne miejsca pracy, gdzie infrastruktura społeczna będzie na przyzwoitym poziomie, a ludzie będą z dumą mówić, że pochodzą z gminy Buk. Czy to tylko mgliste marzenia? Nie – ja uważam, że to są cele, które są możliwe do osiągnięcia w perspektywie jednej dekady. Trzeba intensywnie pracować, stawiać sobie ambitne wyzwania i skrupulatnie je realizować. Tak działam w samorządzie na poziomie regionu i tak samo zamierzam działać na poziomie gminy. Kilka kolejnych lat swojego zawodowego życia chciałbym poświęcić mieszkańcom mojej gminy, bo ja również chciałbym żyć w Buku, o jakim marzy wielu z nas.

Wywiad sponsorowany ze środków KWW Pawła Adama

Najnowsze artykuły

Co ciekawego na ekranie

REPERTUAR

Powietrze w gminie