Dzięki Bogu „Kler” także w Buku [FELIETON]

Dzięki Bogu „Kler” także w Buku [FELIETON]

Gdy w sieci pojawił się trailer „Kleru” stało się jasne: będzie skandal. Gdy obraz

Gdy w sieci pojawił się trailer „Kleru” stało się jasne: będzie skandal. Gdy obraz został zaprezentowany podczas zakończonego niedawno festiwalu filmowego w Gdyni, niektórym decydentom przypomniały się chyba „dawne, dobre czasy” i możliwość sięgania po cenzurę. Za nimi poszli dziennikarze i włodarze niektórych gmin.

Dawno żaden polski film nie wywołał tak ogromnych kontrowersji. O tym, że „Kler” Wojciecha Smarzowskiego wywoła prawdziwą burzę wiadomo było w zasadzie od chwili, gdy reżyser doskonałych „Róży” i „Domu złego” i – niezbyt w moim odczuciu udanego – „Wołynia” zaprezentował tematykę swojego najnowszego filmu.

Skandal goni skandal

Podczas 43. Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni prezes Radia Gdańsk (publicznej rozgłośni Polskiego Radia) odwołał nagrodę Złotego Klakiera, przyznawaną od 20 lat za najdłużej oklaskiwany obraz. W tym roku „Kler” okazał się bezkonkurencyjny, ale prezes gdańskiej rozgłośni tłumaczył się nieprecyzyjnymi pomiarami długości oklasków. Takie sytuacje już się podczas festiwalu zdarzały, system był udoskonalany, ale nigdy nie odwołano przyznawania samej nagrody. Od decyzji prezesa Radia Gdańsk odcięli się nawet jego podwładni.

Kolejna afera z „Klerem” wydarzyła się w trakcie festiwalowej gali. Wojtek Smarzowski odebrał tam nagrody: publiczności i wyróżnienie specjalne od jury, a przy okazji pozwolił sobie na małą prowokację: – „Ja tak w tej swojej pysze myślałem, że może tym razem nagrodę wręczy mi prezes TVP” – powiedział.

A że gala była transmitowana przez TVP Kultura (jeszcze niedawno jedynej prawdziwie misyjnej i profesjonalnej stacji z szyldem TVP) z półgodzinnym opóźnieniem, wypowiedź… wycięto.

Nadgorliwość i głupota

W reakcji na to działanie, rzecznik praw obywatelskich Adam Bodnar przywołał artykuł 54 ust. 2 Konstytucji RP, mówiący o tym, że cenzura prewencyjna środków społecznego przekazu oraz koncesjonowanie prasy są nie tyle niewskazane, co zakazane!

Co prawda prezes TVP Jacek Kurski stwierdził potem, że to nie cenzura a „nadgorliwość i głupota” niektórych pracowników, ale materiał pokazany w “Wiadomościach” kilka dni później mocno „Klerowi” dopiekł. Wypowiadał się zresztą sam prezes Kurski, który „Kler” uważa za “tandetną prowokację” i “szmirę”, tym gorszą, że nagrodzoną na festiwalu w 2018 roku – „(…) w 40-lecie pontyfikatu Jana Pawła II i 100-lecie niepodległości, której nie byłoby bez heroizmu polskiego Kościoła”. Do idiotyczno-patriotyczno-ideologicznej krytyki zawsze znajdzie się wymówka.

Swoje trzy grosze dorzucili dziennikarze zrzeszeni w Katolickim Stowarzyszeniu Dziennikarzy. Najpierw zaapelowali do wszystkich wierzących o bojkot tego “upokarzającego katolików” filmu (tak jakby filmowa fikcja mogła zaszkodzić prawdziwej wierze), a potem już zupełnie popłynęli twierdząc, że gdyby twórcom filmowym rzeczywiście zależało na pokazaniu “prawdziwych problemów” nie braliby się za rozliczenia kleru, ale za… islamizację Europy. Nie wiem jak wy, ale ja widzę w swoim otoczeniu więcej księży – dobrych i nieco gorszych – niż dobrych i gorszych muzułmanów.

W sumie KSD może podać sobie rękę z redaktorami “Gazety Polskiej”, która zamieściła na okładce (z napisem “Kler”) wizerunki Jana Pawła II, kard. Stefana Wyszyńskiego, o. Maksymiliana Kolbe i ks. Jerzego Popiełuszki. Niby nic w tym złego, gdyby nie podpis, że to “nasz skarb w walce z nazizmem, komunizmem, LGBT i islamistami”.  Aż nie chce się wierzyć, że ktoś mógł wpaść na pomysł, żeby w jednym zdaniu zestawić dwa najbardziej mordercze ustroje w historii świata z orientacją seksualną i inną religią, a przy tym firmować to twarzami świętych i błogosławionych. Kosmos? Nie. Takie rzeczy tylko w Polsce.

Ryba psuje się od głowy

Wróćmy jednak na ziemię, bo za idiotycznym przykładami cenzury Radia Gdańsk i TVP Kultura idą niektóre miasta. Pierwsza była Ostrołęka, w której władze miasta – oczywiście nieoficjalnie – zakazały wyświetlania „Kleru” w miejscowym kinie. – Dzwoniłem do kina Jantar, żeby dowiedzieć się czy będą seanse filmu „Kler” Smarzowskiego. Jak wielkie było moje zdziwienie kiedy pani poinformowała mnie, że filmu w naszym kinie nie będzie można wcale zobaczyć. Aż mnie zatkało. Na pytanie „dlaczego?” pani odpowiedziała, że trzeba zapytać kierownictwo – mówi jeden z widzów cytowany przez portal Moja Ostrołęka.

Na razie nie wiadomo, czy „Kler” pojawi się ostrołęckim kinie w październiku. Może go zabraknąć także w repertuarze kina w Grodzisku Mazowieckim. Dziennikarze Wirtualnej Polski zapytali w Centrum Kultury, dlaczego nie zaplanowało pokazu: – “Mamy ten film zaplanowany na późniejszy termin. Od września do lutego jest gorący okres, jeśli chodzi o premiery, a jako że mamy jedną salę w kinie, musimy wybierać między filmami” – brzmiała odpowiedź, którą trudno traktować poważnie, ponieważ „Kler” to tak zwany samograj, który ma szanse wypełnić kinowe sale do ostatniego miejsca. O takie filmy błagają mniejsze i większe kina, zamawiając kopie na długo przed premierą.

A jak będzie u nas?

W bukowskim kinie Wielkopolanin film Wojciecha Smarzowskiego będzie można oglądać od piątku, 12 października, a na dwa tygodnie przed pierwszymi seansami wykupiono połowę biletów. Na szczęście nikt tu o cenzurze nie pomyślał. Przynajmniej widzowie Kina Wielkopolanin będą mogli sami ocenić czy mają do czynienia ze „szmirą” i „tandetną prowokacją” czy filmem, który dosadnie, ale trafnie komentuje polską – nie tylko kościelną – rzeczywistość.

Szymon Pewiński

Źródła: Wirtualne Media, Moja Ostrołęka

Najnowsze artykuły

Co ciekawego na ekranie

REPERTUAR

Powietrze w gminie