Blue Silence – przygoda, która rozpoczęła się od PlayStation i dużej sceny

Blue Silence – przygoda, która rozpoczęła się od PlayStation i dużej sceny

Początkowo był to duet dwóch pasjonatów i… braci! Jacek i Maciej od początku postawili

Początkowo był to duet dwóch pasjonatów i… braci! Jacek i Maciej od początku postawili na produkcje z gatunku muzyki trance i już po kilku tygodniach działania na rynku, zaczęli wydawać utwory w zagranicznych wytwórniach! Z czasem, jeden z braci został zmuszony do wycofania się z duetu. Maciej, który pozostał w formacji Blue Silence, grał m. in. u boku takich gwiazd jak: Tiesto czy ATB. Jego utwory można było usłyszeć w światowych audycjach radiowych, a w najbliższy weekend zagra na scenie przed 10-tysięczną publicznością. Poznajcie Macieja Samóla, którego muzyczna przygoda na scenie muzyki klubowej rozpoczęła się 10 lat temu!

Należysz do agencji Euforia Festivals – czym się zajmujesz?

Członkiem agencji Euforia Festivals jestem od 4-5 lat. Odpowiedzialny w niej jestem za wszystkie sprawy związane z brandigiem, oprawą wizualną eventów, ale też po części biorę udział w sprawach bookingowych i logistycznych.

Sama Euforia ma swoją główną imprezę w Boszkowie i dwie kolejne: Tranceformations we Wrocławiu oraz Back & Forth w Toruniu. Na pierwszej edycji Euforii było ok. 2 tysięcy osób, a teraz po 14 latach doszliśmy do 10 tysięcy. W przyszłym roku będzie to już 15 edycja!

Wcześniej byłeś “pod skrzydłami” agencji MSM Events jako Second Mind.

To były moje początki. MSM Events było wtedy liderem w organizacji imprez klubowych w Polsce. A my jako Second Mind, byliśmy jednymi z oficjalnych DJ-i owej agencji. Graliśmy na wszystkich ich imprezach. Początkowo jako “zapychacz” – za pierwszym razem graliśmy na scenie VIP w poznańskiej Arenie – dosłownie dla kilku osób. Pół roku później – na scenie trancowej Global Gathering, a po roku – na tej samej imprezie co Tiesto.

Skąd tak duży sukces, w tak krótkim czasie?

Powiew świeżości. Graliśmy coś innego jak wszyscy. To były czasy, kiedy DJ’e byli raczej stonowani. My bawiliśmy się razem z publiką. Reakcje zza konsolety niosły za sobą reakcje publiczności. Wtedy wszystko, co było związane z MSM było na topie. Powiem Ci, że fajnie to wszystko się potoczyło, bo teraz Euforia Festivals jest na topie, a ja czuje się dumny z bycia jej częścią.

Opowiedz o projekcie Second Mind. Jakie były jego początki?

Początkowo było nas trzech – ja, mój kolega z liceum oraz jego sąsiad. Wyobraź sobie, że pierwsze utwory powstawały na konsoli PlayStation! W czasach ograniczonych pojemnością kart pamięci, użycie 10 dźwięków w utworze skutkowało nie możliwością jego zapisu – po prostu brakowało miejsca na „dysku”. Ale wytrwale tworzyliśmy utwory i poszerzaliśmy wiedzę w zakresie produkcji.

Pewnego razu napisałem na Gadu-Gadu (to były jeszcze te czasy!) do Ando – DJ’a radia RMI FM, który prowadził audycje “Winylowe noce”. Ku zdziwieniu zaprosił nas do radia, a po wywiadzie zaproponował wspólny projekt. W ten sposób poszliśmy do radia jako 3-osobowy zespół D-night, a po wyjściu był już Second Mind, który zaczął szaleć na rynku muzyki klubowej.

Obecny projekt – Blue Silence.

Na rynku istnieje od około 10 lat. Początkowo był to projekt z bratem, wydaliśmy kilka utworów w wytwórniach zagranicznych, szło coraz lepiej.

W wytwórniach zagranicznych – jak Wam się to udało?

Najprostsza metoda – wysyłać “kawałek” do kilku wytwórni i liczyć na szczęście. Nasz pierwszy utwór chciały wydać trzy wytwórnie, a teraz po latach stwierdzam, że wstydziłbym się tego zagrać.

Wydaliście jakąś płytę?

Mix promujący jedną z imprez “Trance Xplosion” – zakochani w transie nakładem Sony Polska. Było to 2-płytowe wydanie.

Gdzie nauczyłeś się tworzyć taką muzykę?

Metoda prób i błędów. Słuchanie, słuchanie, słuchanie. Wychowywałem się muzycznie w Ekwadorze, w „Okrąglaku” – tak, kiedyś na 6 i 7 piętrze była tam impreza. Odkąd pamiętam zawsze słuchałem takiej muzyki.

Kiedy przyszedł ten moment, że postanowiłeś stanąć po drugiej stronie konsoli? Wielu chce, wielu próbuje, ale niewielu staje na dużej scenie.

Nie pamiętam, kiedy to było, że postanowiłem “teraz zostanę DJ’em”? To stało się tak płynnie… Ale to ogólnie dobre pytanie! 🙂 Chyba zainspirowali mnie koledzy z liceum. Ja już wtedy coś kombinowałem w domu, ale to była czysta ciekawość. A oni robili to na takim poziomie, że można było powiedzieć: “ale to jest dobre”. Wspólnie zaczęliśmy tworzyć. Później MSM stwierdziło, że będziemy pod ich skrzydłami, a to wiązało się z tym, że przy pierwszej najbliższej imprezie dostaniemy informację: “gracie”. Zostajesz postawiony pod ścianą i nie masz wyjścia. Zresztą, kto powie “nie chcę” jak dostaje taką szansę?

Kiedy pierwszy raz stanąłeś za konsolą?

Na scenie głównej? Trance Xplosion w 2008 r. w poznańskiej Arenie.

A mniejsze sceny, kluby?

Z reguły zaczyna się od jakiś małych scenek. A ja jestem tym specyficznym przypadkiem, który od razu zaczął od dużego eventu w Arenie.

Jakie uczucia Ci towarzyszyły, gdy stanąłeś przed publicznością?

Już kilka osób mnie o to pytało i nikt mi nie wierzy, ale nie mam stresu. Jest ekscytacja, a przed setem zawsze chce mi się spać. Zawsze! Do teraz to mam. 🙂

Każdy Twój występ jest zaplanowany?

Zależy. Plan zawsze jest. Mam czas, żeby się przygotować i staram się to robić. Nigdy jednak nie gram na totalnym szablonie, obserwuję reakcję publiczności i to czy się dobrze bawią.

Kiedyś ta muzyka była wszechobecna w każdym klubie. Dzisiaj trudno ją znaleźć, choć powoli wraca. Grywasz, więc okazyjnie czy grasz wszystko, żeby mieć możliwość zagrania?

Nie, gram to co chcę. Euforia promuje taką muzykę – a gdzie najlepiej się gra, jak nie na swoim evencie? To jest fajne, bo na nasze eventy, na imprezy pod naszą marką, przychodzą ludzie, którzy chcą słuchać takiej muzyki – a my nie musimy się ograniczać. Wiadomo, że zawsze trzeba grać pod publikę. I staram się grać pod ludzi, ale gram to, co chcę.

Grania nie jest dużo, ale da się pograć. Jest tego więcej. Tak jak mówisz, znowu wraca ta muzyka do klubów. Dużą zasługą tego jest Armin van Buuren, którego muzykę promują popularne stacje radiowe. Jest duże grono osób, które go krytykują, ale on bardzo dobrze to sobie rozegrał – tworzy utwory komercyjne dla radia, a na swoich eventach gra to, co chce grać. Wypromował muzykę – mi to odpowiada, cieszę się.

Audycje radiowe?

Każdy z nas ma jakąś pracę, życie prywatne, do tego działania przy organizacji eventów. Moja córa jest coraz starsza, też ma swoje mini pasje w życiu, z którymi się dzieli, więc czasu jest bardzo mało. I to niestety nie pozwala mi na regularne audycje… Ale co jakiś czas wrzucam do sieci „Trance-Garden”, czyli takie moje podsumowanie danego czasookresu – co zostało wydane, co mi się spodobało.

A córka idzie w ślady taty?

Trudno to stwierdzić, ale do słuchawek ją ciągnie! Co prawda na razie je gryzie, ale przedmiot już lubi. 🙂

Wsparcie rodziny, znajomych?

Rodziny – zawsze. Bracholi mocno, żony bardzo mocno. Znajomi wspierali, ale ja się tym nie chwalę. Tak naprawdę, jak byś zapytała w naszej miejscowości – czy wie o kimś takim jak ja – to myślę, że mało osób by wiedziało. Nie mam potrzeby się tym chwalić, robię to, co robię już tyle lat. Nie mam parcia na popularność. Organizacja eventu uczy pokory. Jest mnóstwo rzeczy do ogarnięcia, a ja jestem tylko małą częścią tego przedsięwzięcia, jakim jest Euforia. Jak widzę ile mój kolega z agencji ma problemów z artystami, bookingami, takimi rzeczami jak catering, ochroną – nie zazdroszczę mu. Wspieramy się i wzajemnie pomagamy. W codziennym życiu to wsparcie jest ważne.

W najbliższym czasie wydajesz kolejny utwór?

W trójkę, z onTune i Alexem, zrobiliśmy hymn imprezy, która odbyła się w październiku w Toruniu. Utwór zostanie wydany w wytwórni Alexa M.O.R.P.H.a “Universal Nation”. Pomimo tego, że ciężko jest zarobić na wydawaniu kawałków, strasznie naszą trójkę cieszy fakt, że taka legenda jak M.O.R.P.H. chce mieć w swojej „bazie” nasz utwór 🙂

Jaką muzykę grasz? Coś się zmieniło na przestrzeni lat?

Zawsze wierny muzyce trance. To też zabiło mnie jako artystę – zostałem wrzucony do szuflady, bo muzyki trancowej po prostu przez 5-6 lat nie było w Polsce. Nie przejmuję się tym i działam dalej. Nadal czerpię przyjemność z grania, nadal to lubię.

Gdy zaproponowałam mu wywiad to stwierdził, że on nic takiego nie robi. 🙂 Zapowiedź wywiadu na FB pokazała, że w naszej gminie jest wielu fanów muzyki klubowej! Najlepszym podsumowaniem będą słowa Jacka, brata Macieja, z którym wspólnie zapoczątkowali projekt Blue Silence. Wiecie skąd taka nazwa? 😉

Jak większość nazw na świecie, ta również powstała z przypadku, choć ma swój przekaz! Niebieski – kojarzy się z niebem, z wolnością. Natomiast cisza to określenie przestrzeni, której nikt nie zakłóca. Tworząc i grając muzykę zawsze dążyliśmy do tego, aby nasi słuchacze znaleźli się właśnie w takiej “niebieskiej ciszy”, czyli w pewnym uniesieniu, które pozwala się odciąć od szarej rzeczywistości.

Monika
ADMINISTRATOR
PROFILE

Najnowsze artykuły

Co ciekawego na ekranie

REPERTUAR

Powietrze w gminie